Wednesday, July 29, 2015

Zapraszam!

Znaleźć mnie teraz możecie tutaj.: http://nataliamagdalenamusic.blogspot.nl/


Sunday, July 26, 2015

Wracam do blogowania!

Tak, Kochani, to prawda. Nie mam zamiaru Was opuszczać. Nie zamierzam jednak zostać tutaj. Nath Madeline to już chyba zamknięty rozdział. Postanowiłam zacząć od nowa, od zera. Na nowym blogu, nowe pomysły, tematy i duuużo pozytywnej energii.  Teleportujcie się na link podany niżej, aby towarzyszyć mi na mojej drodze do spełniania marzeń i dążenia do celu. Potrzebuję Was tam!
Będzie dużo lifestylu i przemyśleń i jeszcze więcej mojej muzyki i rozwoju, zapraszam! :)



Sunday, June 7, 2015

Sunday, May 31, 2015

Lato będzie cudowne, bo...

Czyli pierwszy przed-letni post do Wakacyjnego Projektu! :)

Każdej wiosny obiecuje sobie, ze TO LATO będzie jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe, niesamowite. I co roku staram się tej obietnicy dotrzymać. Jak dokonam tego w tym roku?

Już kilka tygodni temu powoli zaczęłam zmieniać swój tryb życia. Krok po kroku zmieniałam swoje nawyki żywieniowe (rewolucyjnie wręcz! Ale o tym napisze kiedy indziej...), na serio wkręciłam się jogę, medytacje, a nawet self-hypnosis. Rozkręciłam się jeśli chodzi o muzykę i teatr, powróciłam do blogowania, robię mnóstwo zdjęć, uczę się języków, śmieje się często i planuje dalekie podróże (oczywiście przed znalezieniem na nie funduszy... ;) ).

Pomimo tego, ze co roku robiłam wszystko, co w mojej mocy, aby moje lato było najwspanialsze, jednej rzeczy nigdy nie byłam w stanie wprowadzić w życie, a mianowicie podróży. Zawsze znajdowała się jakaś wymówka- a to strach, brak towarzyszy, albo po prostu pieniędzy. W tym roku będzie inaczej!

Choć mówię tak rok w rok, tym razem jestem przekonana, ze to wypali. Jest i plan, i pieniądze, nic nie może mnie już powstrzymać! O moich planach na wakacje, konkretnie napisze, kiedy będą pewne, żeby nie zapeszać. Trzymajcie kciuki! :)


Jeśli chcecie dołączyć do projektu:
~ wydarzenie na facebooku
~ info o projekcie





Thursday, May 28, 2015

Paradoks istnienia

Siedzę sobie siedzę… I myślę. Kolejny , typowy dla Holandii, pochmurny, deszczowy dzień. Idealny, można by rzec,  na rozkminy jak dzisiejsza.

Zastanawiam się, co dzieje się z ludźmi, z  całym społeczeństwem. I trochę się smucę.


Paradoksem naszego istnienia są wielkie autostrady, a niewielki światopogląd. Wydajemy wiele, a mamy mniej, kupujemy więcej, a cieszymy się mniej.  Mamy wielkie domy, a male rodziny,  ogromne przekonania, mało czasu.  Tyle jest wiedzy,  tak mało sprawiedliwości, tyle ekspertów, a jeszcze więcej problemów- więcej leków, mniej zdrowia.

Za mało się śmiejemy, za bardzo denerwujemy, mamy wiele w posiadaniu, a wartości wciąż bardzo mało.  Za dużo mówimy, za mało kochamy i nienawidzimy zbyt często.



Uczono nas jak zbudować sobie życie, a nie jak żyć.  Byliśmy na księżycu i z powrotem, a przejście przez ulice, by poznać nowego sąsiada sprawia nam trudność. 

Żyjemy w czasach wielkich ludzi i marnych charakterów. Pięknych budynków,  rozdartych domów.  Podwójne morały,  jednorazowe przygody i tabletki, które potrafią wszystko.

Pamiętajmy o prostych rzeczach. Pamiętajmy o miłości, przyjaźni, ukochanych osobach.

Podaruj sobie czas, żeby kochać, czas, żeby zacząć mówić i dzielić się swoimi najskrytszymi myślami.


Zycie nie jest wyliczone liczba Twoich oddechów, ale momentami, które Ci oddech odbierają.

Tuesday, May 26, 2015

Tolerancja tolerancji nie równa.

Temat, który teraz poruszę będzie nieco kontrowersyjny- za każdym razem,  gdy na Holandię spadnie cień krytyki z mojej strony, skrzynka mailowa wybucha mi mejlami, w których oskarżana jestem o współpracę z jakąś organizacja rządowa, mająca na celu wstrzymanie emigracji  Polaków za granice.  Więcej pisać już chyba nie muszę...


W każdym razie: proszę Was o nie branie tego wpisu jako generalizacji wszystkich Holendrów.  Pisze o swoich spostrzeżeniach i nie mam zamiaru nikogo obrazić.

Tolerancja. coś, z czym Holandia kojarzy się niemal każdemu. Aborcja, narkotyki, prostytucja, obywatele wszystkich zakątków świata i środki antykoncepcyjne rozdawane w szkołach za darmo.
Holandia jest naprawdę bardzo tolerancyjnym krajem, co można wywnioskować biorąc pod uwagę wszystkie wymienione wyżej aspekty.


Ale czy fakt, ze żyje się w bardzo tolerancyjnym kraju oznacza tez, ze żyje się pośród tolerancyjnych ludzi? 
Obawiam się, ze tolerancja jest pojęciem względnym. Holendrzy uważają się za bardzo tolerancyjnych, bo pala trawkę i wpuszczają tych wszystkich zmazuchów do swojego kraju. Zaznaczam, ze nie bez powodu używam takiego wulgarnego określenia-  bo własnie tak ordynarnie mówią o allochtonach Holendrzy.

Ludzie tutaj lubią swoje schematy- Polaczka siorpiącego spiritus, Chińczyka pracującego w sushi barze , czy tez Islamistę, który na pewno jest terrorysta. 

I w tym problem. Choć Holendrzy są na ogól bardzo inteligentni i pokończyli dobre szkoły, często nie potrafią zdobyć się na odwagę by poznać imigranta i jego kulturę. Albo przyjąć do wiadomości fakt, ze Polacy, wyklinający do siebie pod Lidlem są tylko patologiczna grupa społeczną, a normalni Polacy również znajdują się w tym samym sklepie, a ze pokazują trochę klasy, nie zwracają na siebie uwagi.

Bardzo często spotykałam się z nieprzyjemnościami ze strony Holendrów, własnie przez to, ze jestem Polka. Wyobraźcie sobie taka sytuacje: jesteście w barze ze znajomymi, a jeden ze znajomych Twoich znajomych cie zaczepia. Milo sobie rozmawiacie, dopóki on nie zapyta Cie o Twój akcent. A po odkryciu Twojego pochodzenia, spojrzy na ciebie tylko z obrzydzeniem i bez słowa odwróci się na piecie i odejdzie.

W szkole tez nie zawsze było łatwo- zarówno z uczniami jak i nauczycielami. Były pogróżki, docinki i wyzwiska. A raz nauczycielka chemii stwierdziła, ze każdy Polak pija spirytus (a tak tutaj nazywają się środki czystości), a później umiera. Ale w sumie to ‘co tam, to tylko Polacy’. 




Kilka tygodni temu na Morzu Śródziemnym doszło do ogromnej tragedii. Uchodźcy z  Afryki Północnej próbowali przedostać się do europy. Ponad 800 osób zginęło. Jaka była reakcja wiekszasci Holendrów na portalach społecznościowych?

Nie uwierzycie mi. Ja sama do teraz nie wierze.

Oni wiwatowali!  Cieszyli sie i jak to wiele z nich pisało,  mało ich los uchodźców obchodził, byle tylko nie dotarli do Holandii.  Bo allochtoni odbierają Holendrom prace, zarobki, a nawet kulturę....


Mam nadzieje, ze nie widzicie tego wpisu jako jakiejś chorej propagandy. Nie chce nikogo urazić, ani wystraszyc. 

Z chęcią poczytam o waszych stosunkach z Holendrami, albo innymi native kraju, gdzie mieszkacie. 

Sunday, May 24, 2015

Jak zaaklimatyzowałam się w nowym miejscu.



Zmiana otoczenia jest często bardzo stresująca- nieważne, czy wyprowadzamy się do innego miasta, czy za granice, albo tylko zmieniamy szkole. A żeby było milo, nie warto samemu sobie stać na drodze. Dziś pisze o tym,  jak uprościć sobie życie w nowym otoczeniu i stać się jego częścią.

JĘZYK. Przeprowadzając się do Holandii, nie znając języka oraz nie chcąc się nim posługiwać, sama sobie stwarzałam problemy. A przecież umiejętność komunikowania się z chociażby sąsiadem albo panią w sklepie jest całkiem przydatna sprawa, nieprawdaż? Ciężko jest kogokolwiek poznać za granica, nie znając żadnego języka, oprócz polskiego. Dlatego planując wyjazd za granice,  spróbuj nauczyć się chociaż kilku podstawowych zwrotów i- co jest chyba najważniejsze- nie bój się ich użyć.


Będąc w nowej szkole, gdzie wszyscy już się znają, można czuć się bardzo skrępowanym- niepotrzebnie! OTWÓRZ SIĘ NA LUDZI- dosiać się do kogoś, zagadaj, zyskasz na tym kilka uśmiechów,  znajomą twarz i egoboost.

Jeśli przeprowadzasz się do nowego miejsca,  zaraz po rozpakowaniu  swoich PRZEJRZYJ REGIONALNE STRONY INTERNETOWE w poszukiwaniu różnych, organizowanych w okolicy eventów- festiwali, imprez lub innych spotkań. Podczas takich okoliczności najłatwiej poznaje się ludzi.



KULTURA. Planując wyjazd za granice,  oprócz nauce języka, warto poświecić swój czas również kulturze danego kraju.  Czasami, wyjeżdżając gdzieś niedaleko Polski, wydaje się, ze różnicy wielkiej nie będzie- bardzo mylne stwierdzenie! Każdy kraj ma coś ‘swojego’, czego nie ma nigdzie indziej. Dowiedz się, jakie święta są najhuczniej są obchodzone,  jakie jedzenie jest typowe dla danego regionu, jakie miejsca warto odwiedzić. W ten sposób oswoisz się trochę z inna kultura, już przez przyjazdem.


Zmiana otoczenia to wielkie wydarzenie, wyzwanie, któremu nie zawsze łatwo podołać. Nie ma się jednak co załamywać, wszystko potrzebuje odrobiny czasu, so take your time and go for it.

Friday, May 22, 2015

Jak uczyć się jezyków?




Jak uczyć się języka w efektowny sposób?  Jest to pytanie, które zadawane mi było wiele razy. Nauka języków obcych jest  dla mnie niesamowita przygoda,  która niesie ze sobą wiele korzyści. Moje zamiłowanie do języków zaczęło się oczywiście od nauki holenderskiego.  W szkole średniej doszły do tego jeszcze angielski, francuski i niemiecki.  A w domu, po swojemu- hiszpański.



Chcesz nauczyć się języka obcego i zastanawiasz się jak się za to zabrać? Koniecznie przeczytaj ten wpis!

Słówka są o wiele ważniejsze od gramatyki.  Używając słówek, możesz się jeszcze w jakiś sposób porozumieć. Z gramatyki nie masz żadnego pożytku, dopóki nie znasz odpowiedniej ilości słówek. Bo jak stworzyć zdanie, nie potrafiąc użyć odpowiednich slow?

Gdy uznasz, ze znasz już wystarczająco dużo wyrazów, by posunąć się nieco dalej, dobrze zorientuj się które zasady gramatyczne są najczęściej używane w danym języku.  Na przykład język angielski- ma wiele czasów, ale tylko kilka z nich używane są w życiu codziennym.  Jeśli rozpoczynasz dopiero naukę języka, warto skupić się na rzeczach, które przydadzą nam się na co dzień,  a gdy opanujemy ‘podstawy’, możemy przejść do reszty, językowych ciekawostek i urozmaicę.  Wszystko krok, po kroku- nie wszystko na raz.

Aby trenować zarówno słownictwo, jak i gramatykę warto czytać książki, artykuły w internecie, znaleźć sobie penpala, z którym mógłbyś pisać w języku, którego się uczysz.  Na czytaniu i pisaniu nauka języka  się nie kończy. Dlatego tez dobrym i przyjemnym sposobem jest oglądanie filmów z napisami w języku, którego się uczymy. Warto tez słuchać muzyki oraz czytać teksty piosenek . Aby poćwiczyć wymowę, można wpisać dane słowo w google translate i kliknąć w głośnik obok, a później powtórzyć je.

Do mojej domowej nauki hiszpańskiego używam strony (jest również aplikacja na telefon) memrise.com. Sa  tam różne kursy językowe,  dużo ćwiczeń, fiszki, system do powtarzania słówek i sposoby na wymowę. Za dobrze wykonane zadania dostajesz punkty, a dzienny cel możesz łatwo ustalić. No a to wszystko za free. :)

Nauka języków może się okazać nie lada wyzwaniem. Nie warto się jednak poddawać, bo rezultaty i korzyści są z tego ogromne!

Jakich języków się uczycie, albo chcecie się nauczyć?

Thursday, May 21, 2015

Jak to się wszystko zaczęło...


                                                 
  .... czyli drogą, która przebyłam od przyjazdu do Holandii, po dzień dzisiejszy.

Wyobraźcie sobie trzynastoletnia mnie, z gronem koleżanek, chichocząca,  z małymi-wielkimi problemami na miarę szóstej klasy podstawówki.  Normalka,  czyż nie?


Latem 2010 zostałam  wyrwana  ze swojego małego świata, pełnego popisów, chłopaków i filmów dla dziewczyn. Decyzja ta została podjęta przez moich rodziców dość spontanicznie. Z dnia na dzień dowiedziałam się o przeprowadzce.

Pewnie oczekujecie, ze opisze tutaj wielki sprzeciw przeciwko przeprowadzce i opuszczenia rodzinnego miejsca, o buncie, obcinaniu  sobie włosów, albo ucieczce.  Niestety nie.



Nie wiem co działo się wtedy w mojej głowie- oczywiście sam fakt, ze nie będę widzieć się z koleżankami co najmniej przez rok, przerażał mnie niemiłosiernie. Nie wiem, czy moje oczekiwania do przeprowadzki na drugi koniec Europy były zbyt skromne, albo byłam w takim szoku, ze nie byłam w w stanie się buntować, płakać, ani się wściekać.

Pakowanie, podroż i resztę wakacji, którą spędziłam już w Holandii, przeżyłam w dość neutralny  sposób.  Chyba nie docierało jeszcze do mnie to, ze już niebawem będę musiała pójść do holenderskiej szkoły zupełnie sama, nie znając żadnego holenderskiego słowa, nie mając do kogo się odezwać.

Nie przywiązując żadnej uwagi do nauki języka, nie szukając żadnych znajomości  pośród rówieśników, w sierpniu poszłam do szkoły, totalnie niewzruszona tym faktem.
Patrząc na to ‘po szkodzie’ moje zachowanie wydaje mi się wręcz przerażające, bo moja cisza okazała się być cisza przed burza.


Tygodnie mijały, a ja w zupełnym spokoju i ciszy wykonywałam zadane przez nauczycieli zadania. Uczyłam się języka,  niezbyt zainteresowana jakimkolwiek jego wykorzystaniem na stopie społecznej.  Powoli oddalałam się od ludzi, czasami chyba nawet od samej siebie.  Przez rok siedziałam zamknięta w swoim pokoju, z laptopem na kolanach, albo książką w ręce, udając, ze to nic wielkiego, a gdy nikt nie widział i nie słyszał, przepłakałam wiele nocy.

Dlaczego to tak szczegółowo opisuje?  Bo takie zachowanie okazuje się być całkiem normalne  i wiem, ze czytają to osoby, które mieszkają długo, bądź niedługo za granica, albo taki wyjazd planują.  Chciałabym po prostu uświadomić ludzi, ze wyjazd za granice na dłuższy czas, może okazać się trochę mniej utopijny, wbrew naszym oczekiwaniom.

Frustracje, rozczarowania i żale to coś zupełnie naturalnego-  jednakże sposób, w jaki się z nimi uporamy, zależy tylko i wyłącznie od nas samych.  Nie dajcie się zwariować, a zamiast rozpamiętywać Wasze niepowodzenia (a jak wiadomo- początki są trudne, wiec może być ich  wiele), skupcie się na tym, co poszło po Waszej myśli, nawet jeśli chodzi o drobnostki. Każdy nowy dzień jest nowa szansa na spełnienie swoich marzeń i wypełnienie swoich ambicji. Nie poddawajcie się!

A gdzie ja jestem, po niespełna pięciu latach na obczyźnie? Nauczyłam się języka, dostałam na jeden z najlepszych kierunków  szkoły średniej w całej Holandii,  rozwijam siebie i swoje pasje na wysokim poziomie, a każdy nowy dzień jest dla mnie wyzwaniem i szansa, której nie chce zmarnować.

Wednesday, May 20, 2015

Wakacyjny projekt!

Tak na dobry początek, na bloga wracam z nowym projektem. Pamiętacie Wakacyjny Projekt rok temu? Tym razem postanowiłam zorganizować go w trochę inny sposób. W projekcie chodzi o to, aby zastanowić się dlaczego i w jaki sposób chcemy sprawić, aby to lato było dla nas wyjątkowe i opisać to w pierwszym poście projektowym. Pod koniec lata, na blogu publikujemy kolejnego posta, w którym opisujemy nasze wrażenia- co zrobiliśmy aby dojść do celu, co poszło lepiej, co gorzej i czy to lato rzeczywiście było wyjątkowe.




W skrócie:
- projekt zaczynamy postem na blogu*, w którym opisujemy nasze oczekiwania i plany.

- projekt kończymy postem na blogu, w którym podsumowujemy wyzwanie.

- wszystkich uczestników zapraszam na oznaczenie się tutaj.

- milo by było, gdybyś dodał na swojego bloga baner projektu, podlinkowany do mojego bloga.

https://www.facebook.com/events/990731764278531/ <- link do wydarzenia na facebooku.

- do projektu można dołączyć kiedykolwiek, ale przed końcem projektu

- koniec projektu zaplanowałam na 31 sierpnia

- Tydzień po zakończeniu projektu, możecie wysłać mi wasze podsumowania na nath_madeline@hotmail.com

* nie masz bloga? To nie problem! Zamiast pisać postów, zrób sobie notatkę w pamiętniku, albo napisz list do samej siebie... Forma jest dowolna! :)